porażka cz.1
witam
dzisiaj przedstawię kilka moich komicznych, czy po prostu głupich porażek (tak, jestem życiowym nieudacznikiem).
zacznijmy od moich popisów kulinarnych...
1) płatki z actimelem
co zrobić gdy zabrakło ci mleka do płatków, a bardzo masz na nie ochotę? PO PROSTU RUSZYĆ DUPSKO I JE KUPIĆ! ale oczywiście jako, że ja jestem wyjątkowo leniwym człowiekiem otworzyłam lodówkę w zastanowieniu czego mogę dolać, aby była odpowiednia ilość płynu w stosunku do płatków. mój wzrok powędrował na actimel o smaku owocowym. na pierwszym miejscu w składzie miał właśnie to czego potrzebowałam - mleko (na drugim mleko odtłuszczone, więc super, będzie fit). bez większego zastanowienia wlałam jego zawartość do miseczki i wstawiłam do mikrofalówki*. niestety, ale moja ,,zupa" okazała się niejadalna. nie róbcie tego w domu.2) pożar
kiedy włączam wodę w czajniku lub cokolwiek na kuchence nie patrzę, który palnik należy zapalić, chwytam pierwszy lepszy najbliżej i wychodzę w przekonaniu, że zapaliłam ten odpowiedni. BO PO CO SPRAWDZIĆ? po dłuższej chwili w mieszkaniu unosi się smród spalenizny i wtedy dopiero uświadamiam sobie o mojej głupocie oraz nieuwadze, biegnąc w panice do kuchni. co prawda ostatnio zdarza mi się to coraz rzadziej, ale był czas kiedy paliłam garnki i patelnie notorycznie (oczywiście zalewając je wodą pod pretekstem namoczenia i czekanie aż ktoś umyje je za mnie). nie zdziwię się jak pewnego dnia spalę swoją chate.
3) pizza na za grubym
jeszcze za czasów mojego weganizmu postanowiłam po powrocie ze szkoły zrobić pizze. postępowałam zgodnie z przepisem, wszystko super, super, ALE nie przewidziałam jednej kluczowej kwestii. mianowicie ciasto na pizze zawiera drożdże, a te w piekarniku rosną, to fakt logiczny, jednakże nie dla mnie. robiąc sos byłam nim tak bardzo zaaferowana (bo sos pomidorowy trudnym sosem jest), że nie zorientowałam się, iż różnica pomiędzy brytfanką w przepisie, a moją gra dosyć ważną rolę. ułożyłam na niej ciasto i tak już trochę grubo, myśląc fajnie, będzie na grubym... nie zdając sobie sprawy jaki błąd właśnie popełniam. położyłam sos i resztę SUPER FIT I VEGE składników, i siup do piekarnika. po upływie określonego czasu wyciągnęłam ją i patrząc z zażenowaniem na ogromny kloc ciasta stojący na stole załamałam ręce. postanowiłam już nigdy więcej nie robić pizzy.więcej grzechów nie pamiętam, jak mi coś wpadnie do głowy to dopiszę.
*mikrofala - to taka mała, mała fala. teraz już nigdy nie spojrzę na kasie tak samo (bo tak ją nazwałam).
możecie napisać mi czy Wam również zdarzają się jakieś porażki w kuchni.
do następnego przeczytania! britnej.
jeżeli masz jakieś pytanie kliknij tutaj
zostawiam Was z cudowną nutą na deszczową beznadzieję

Komentarze